Piątek
wieczór przed ślubem udajemy się z dziewczynami do klubu. Nia, Miranda i Taylor
przygotowały dla mnie wieczór panieński. Oczywiście Modest kazał przyjść także
Arzaleyi, Crystal i Alexie.
-
Przeżyjesz to, spokojnie. - pociesza mnie Ni i zamawia u barmana cztery drinki
z mango.
-
Chyba... - wzdycham i rozglądam się po klubie.
Dziś
wieczorem gra DJ Ryland. Coś tam o nim kiedyś słyszałam, ale nigdy nie miałam
okazji być na imprezie, gdzie on gra.
-
Chodźcie na parkiet! - woła Taylor i zeskakuje ze stołka.
Ruszam
za nią ze swoją szklanką. To ostatni wieczór, aby się wyszaleć. Tańczymy w
tłumie obcych nam ludzi, śpiewając puszczane piosenki i ciągle się śmiejemy.
-
Nie zapomnisz tej nocy! Mamy fantastyczną niespodziankę! - próbuje przekrzyczeć
muzykę.
-
Już się nie mogę doczekać! - odpowiadam jej i poprawiam zsuwające się ramiączko
od sukienki. Krótka, czarna i obcisła. Idealna na wieczór panieński.
-
Ale to po północy! A teraz skoro noc jeszcze młoda...! Chodź! Trzeba zaszaleć w
tę ostatnią noc jako panna! - chwyta mnie za rękę i ciągnie do baru.
Około
dwudziestej trzeciej jedziemy taksówką do domu Palumbo. Tam podobno czeka moja
niespodzianka.
-
Zamknij oczy. - zarządza Miranda, a Nia prowadzi mnie gdzieś.
Zatrzymujemy
się i wtedy mogę spojrzeć. Na środku stoi wielki tort, a na stoliku jest kilka
butelek szampana i zimne ognie.
-
Zorganizujemy coś w rodzaju nowego roku! - woła z entuzjazmem Tay i przynosi z
kuchni nóż. - Zacznijmy od zjedzenia tego apetycznego wegańskiego tortu z białą
wegańską czekoladą! - podaje mi sztuciec.
Ostrożnie
zaczynam kroić ciasto i nakładać na talerze. Palumbo przesadziła z tak dużym
tortem na nas cztery, zwłaszcza dzień przed ślubem.
Gdy
na zegarze wybija północ Nia i Miranda odpalają zimne ognie, a ja z Tay
otwieram szampany. Po jednym na osobę. Coś czuję, że może być kiepsko ze mną
podczas ceremonii.
Balujemy
w najlepsze, aż nagle otwierają się drzwi, a w nich staje Robbie.
-
A oto i największa niespodzianka! - Taylor z radością klaszcze w dłonie.
Robbie
wita się z nami, a potem wchodzi na stół. Nia przełącza muzykę.
-
Specjalnie dla Ciebie gorący występ Robbiego Pickera! - krzyczy Mir i nakłada
mi na głowę rożki diabła.
Trzeba
przyznać, że są pomysłowe, ale i szalone jednocześnie.
Gorący Robbie Pickerrr hehe :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam co dalej.
Chyba ślub będzie nieważny po pijaku ;)