poniedziałek, 5 czerwca 2017

8 - Robbie

Otwieram oczy i spoglądam na śpiącą w mych ramionach Renę. Wczorajszy dzień był niesamowity. Wyznała mi miłość. Cmokam ją w czoło i schodzę do kuchni, aby przygotować śniadanko dla niej. Jest dla mnie całym światem.
- Robbie... Zrobiłeś śniadanie, kochanie? - ta mała weganka przytula się do moich pleców akurat, gdy miałem zamiar iść do niej z tacą.
- Specjalnie dla Ciebie. - muskam jej wargi. Lubię to, że jest taka malutka. Przynajmniej mam pretekst, aby złapać ją za pośladki.
- Jesteś cudowny. - całuje mnie w polik i siada przy stole.
Jemy posiłek dyskutując żywo. Od wczoraj nic nie jest takie samo.
- Słońce, chciałbym, abyś zostawiła Ashtona i była tylko ze mną, ale wiem, że to niemożliwe, więc po ślubie usunę się z waszego życia. Tak bardzo mi zależy, że odpuszczę. Odpuszczę, aby Cię chronić, najdroższa. - czule gładzę jej dłoń.
- Nie chcę. Chcę, abyś był obok i zawsze tylko mój. - dotyka dłonią mojej twarzy. - Kocham Cię i zrobię wszystko, abyśmy mogli być razem. - złącza nasze usta w długim pocałunku.
Jestem pewien, że to zrobi. O miłość trzeba walczyć.

Przez następne dni spotykamy się potajemnie. Nigdy nie chciałem, być czyimś kochankiem, ale tylko tak mogę mieć ją blisko.
- Poćwiczysz ze mną przysięgę? - pyta, wlepiając we mnie wzrok.
- Dobrze. - staję naprzeciwko niej. - Ty zacznij.
- Robbie... - wypowiada kolejne słowa, trzymając moją dłoń.
- Reno... - powtarzam formułkę. - I nie opuszczę Cię aż do ślubu. - dodaję od siebie, a dziewczyna parska śmiechem. - No co, dałem Ci takie słowo.
- No tak, ale mylisz mnie. - zakłada ręce na piersi. - Jeszcze raz. - zarządza i z tego razu robi się kolejne dziesięć.
Uwielbiam ją, tę małą wegankę. Wszystko musi być idealnie w jej świecie, więc i to będzie ćwiczyć i ćwiczyć, a pewnie i tak sprzed ołtarza ucieknie.

1 komentarz:

  1. Robbie jest taki zabawny! Nie sposób go nie lubić :)
    Pozdrawiam serdecznie i czekam co tam dalej się zadzieje.

    OdpowiedzUsuń