niedziela, 4 czerwca 2017

7 - Rena

Mija kolejny tydzień. Moja matka jest zajęta, więc Robbie jedzie na przymiarkę ze mną.
- Na twoim miejscu jeszcze bym się zastanowił... - zaczyna temat.
- Wiesz jaka jest sytuacja. Wolałabym ślub z Tobą niż Ashtonem. - odpieram i spoglądam na krawcową. - Długo jeszcze? - pytam zniecierpliwiona.
Mam dość tego całego ślubu, tego wszystkiego. Mam ochotę tylko pojechać z Robbiem do jego domu, położyć się w jego ramionach i wypocząć. Przy nim czuję się kochana i bezpieczna. Przy nim mogę spokojnie pomyśleć, być sobą. Picker akceptuje mnie taką jaką jestem.
- Naprawdę? To może pojedziemy do Torrance i się pobierzemy? Moja matka nam pomoże. - proponuje, a ja wybucham śmiechem.
- Chciałabym, ale wiesz jaka jest umowa... - wzdycham cicho.
- Jakoś Nii i Nate'owi to nie przeszkadza. Za pół roku będą rodzicami. - mówi, a ja podnoszę na niego wzrok zaskoczona.
- Nic mi nie mówiła... Czyżby mi nie ufała? - mrugam oczami, aby się nie rozpłakać. Moja własna siostra tak mnie traktuje...
- Ja wiem od Nate'a. Boję się o niego. Przez przyjaźń z Tobą poznałem się na Modeście. - tłumaczy mi.
- To trudne. Zmieńmy temat. - kończę tę wymianę zdań. - Mogę iść się przebrać?
- Tak, tak, panno Lovelis. - odpowiada krawcowa, więc znikam za kotarą.

Po wyjściu z salonu sukien ślubnych, jedziemy do domu Pickera na obiad. Chłopak ogrzewa wegańską pizzę i nalewa wina. Doskonale wie, co lubię.
- Rena, muszę Ci to powiedzieć. - oznajmia z powagą.
- O co chodzi, kumplu? - pytam, odgryzając kawałek.
- Moja mama chce, abym na trochę przyjechał do Torrance. - wyjaśnia i upija łyk soku.
- Na długo? Kiedy? Chyba nie teraz... - łapię jego dłoń.
- Nie opuszczę Cię aż do ślubu, mała. - uśmiecha się do mnie. - Chyba twoja matka, by Cię zamęczyła...
- Dziękuję. - cmokam go w polik. - Masz całkowitą rację. Bywa bardzo irytująca.
- Te wszystkie przygotowania to sprawiają... Ale nie martw się. Niedługo będzie po wszystkim. - wstaje i przytula mnie od tyłu.
- Mam nadzieję. - podnoszę na niego wzrok.

Od kiedy tylko się poznaliśmy wspierał mnie. Zawsze, gdy coś mnie trapiło, pomagał mi, doradzał, gdy tego potrzebowałam. Zawsze też mnie kochał.
Pamiętam jak pewnego dnia wpadł do mojego domu i rzucił tyle "Coachella". Zupełnie się nie spodziewałam tego, co zaplanował. Było to krótko po powrocie z Paryża, niewiele przed początkiem przygotowań. Pojechaliśmy na ten słynny festiwal, ale wcale nie obejrzeliśmy żadnych występów. Rozłożyliśmy sobie piknik gdzieś na uboczu i rozmawialiśmy. W pewnym momencie mnie pocałował. Nie myślałam zbyt wiele, że obowiązuje mnie umowa z Modestem, po prostu to odwzajemniłam. Posadził mnie sobie na kolana i wsunął rękę pod moją bluzkę, więc wplotłam rękę w jego włosy. Uwielbiałam, gdy muskał moje usta swoimi. Uwielbiałam, gdy jego kolczyki w wardze dotykały mojej skóry. Uwielbiałam go całego, ale nie mogłam się do tego przyznać.
- Kocham Cię, Ty moja mała weganko. - szepnął mi do ucha i pocałował w szyję.
Odchyliłam głowę i pozwalałam mu na więcej. Pragnęłam powiedzieć mu, że też go kocham i być tylko jego, ale nie mogłam. Przesunęłam rękoma po jego plecach, a następnie złapałam za brzeg jego spodni. Zmysłowo przejechałam językiem po wargach. Wiedział doskonale co zrobić. Rozpiął moje szelki od spodenek typu ogrodniczki i powoli je zsunął.
- Tak tutaj? - spytałam, a on machnął tylko ręką i rzucił "To Coachella. Tu jest to w standardzie.".
Tak więc nic już nie mówiłam.
Po wszystkim przytulił mnie mocno i zabrał na noc do Motelu. Było nam mało, pożądaliśmy siebie tak bardzo...
Często wracam myślami do tego dnia i tak bardzo za nim tęsknię, choć jest obok. Jest tylko przyjacielem, to dlatego. Próbuję tłumaczyć sobie to wszystko jakoś, ale moje serce i tak ciągnie do niego. Z Ashtonem nigdy nie będę szczęśliwa, bo kocham tylko Robbiego. Nie mogę go stracić.
- Kocham Cię. - wypowiadam, uśmiechając się do niego, a on ze zdziwienia upuszcza widelec.
- Naprawdę? Rena! - podrywa się z miejsca i bierze mnie w ramiona.
Wykonuje ze mną ze trzy obroty i cmoka w czoło. Powiedzenie mu o uczuciach to była najlepsza decyzja.

1 komentarz:

  1. Fascynujący długi rozdział.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam co dalej.

    OdpowiedzUsuń