Mija
kolejny tydzień. Moja matka jest zajęta, więc Robbie jedzie na przymiarkę ze
mną.
-
Na twoim miejscu jeszcze bym się zastanowił... - zaczyna temat.
-
Wiesz jaka jest sytuacja. Wolałabym ślub z Tobą niż Ashtonem. - odpieram i
spoglądam na krawcową. - Długo jeszcze? - pytam zniecierpliwiona.
Mam
dość tego całego ślubu, tego wszystkiego. Mam ochotę tylko pojechać z Robbiem
do jego domu, położyć się w jego ramionach i wypocząć. Przy nim czuję się
kochana i bezpieczna. Przy nim mogę spokojnie pomyśleć, być sobą. Picker
akceptuje mnie taką jaką jestem.
-
Naprawdę? To może pojedziemy do Torrance i się pobierzemy? Moja matka nam
pomoże. - proponuje, a ja wybucham śmiechem.
-
Chciałabym, ale wiesz jaka jest umowa... - wzdycham cicho.
-
Jakoś Nii i Nate'owi to nie przeszkadza. Za pół roku będą rodzicami. - mówi, a
ja podnoszę na niego wzrok zaskoczona.
-
Nic mi nie mówiła... Czyżby mi nie ufała? - mrugam oczami, aby się nie
rozpłakać. Moja własna siostra tak mnie traktuje...
-
Ja wiem od Nate'a. Boję się o niego. Przez przyjaźń z Tobą poznałem się na
Modeście. - tłumaczy mi.
-
To trudne. Zmieńmy temat. - kończę tę wymianę zdań. - Mogę iść się przebrać?
-
Tak, tak, panno Lovelis. - odpowiada krawcowa, więc znikam za kotarą.
Po
wyjściu z salonu sukien ślubnych, jedziemy do domu Pickera na obiad. Chłopak
ogrzewa wegańską pizzę i nalewa wina. Doskonale wie, co lubię.
-
Rena, muszę Ci to powiedzieć. - oznajmia z powagą.
-
O co chodzi, kumplu? - pytam, odgryzając kawałek.
-
Moja mama chce, abym na trochę przyjechał do Torrance. - wyjaśnia i upija łyk
soku.
-
Na długo? Kiedy? Chyba nie teraz... - łapię jego dłoń.
-
Nie opuszczę Cię aż do ślubu, mała. - uśmiecha się do mnie. - Chyba twoja
matka, by Cię zamęczyła...
-
Dziękuję. - cmokam go w polik. - Masz całkowitą rację. Bywa bardzo irytująca.
-
Te wszystkie przygotowania to sprawiają... Ale nie martw się. Niedługo będzie
po wszystkim. - wstaje i przytula mnie od tyłu.
-
Mam nadzieję. - podnoszę na niego wzrok.
Od
kiedy tylko się poznaliśmy wspierał mnie. Zawsze, gdy coś mnie trapiło, pomagał
mi, doradzał, gdy tego potrzebowałam. Zawsze też mnie kochał.
Pamiętam
jak pewnego dnia wpadł do mojego domu i rzucił tyle "Coachella".
Zupełnie się nie spodziewałam tego, co zaplanował. Było to krótko po powrocie z
Paryża, niewiele przed początkiem przygotowań. Pojechaliśmy na ten słynny
festiwal, ale wcale nie obejrzeliśmy żadnych występów. Rozłożyliśmy sobie
piknik gdzieś na uboczu i rozmawialiśmy. W pewnym momencie mnie pocałował. Nie
myślałam zbyt wiele, że obowiązuje mnie umowa z Modestem, po prostu to
odwzajemniłam. Posadził mnie sobie na kolana i wsunął rękę pod moją bluzkę,
więc wplotłam rękę w jego włosy. Uwielbiałam, gdy muskał moje usta swoimi.
Uwielbiałam, gdy jego kolczyki w wardze dotykały mojej skóry. Uwielbiałam go
całego, ale nie mogłam się do tego przyznać.
-
Kocham Cię, Ty moja mała weganko. - szepnął mi do ucha i pocałował w szyję.
Odchyliłam
głowę i pozwalałam mu na więcej. Pragnęłam powiedzieć mu, że też go kocham i
być tylko jego, ale nie mogłam. Przesunęłam rękoma po jego plecach, a następnie
złapałam za brzeg jego spodni. Zmysłowo przejechałam językiem po wargach.
Wiedział doskonale co zrobić. Rozpiął moje szelki od spodenek typu ogrodniczki
i powoli je zsunął.
-
Tak tutaj? - spytałam, a on machnął tylko ręką i rzucił "To Coachella. Tu
jest to w standardzie.".
Tak
więc nic już nie mówiłam.
Po
wszystkim przytulił mnie mocno i zabrał na noc do Motelu. Było nam mało,
pożądaliśmy siebie tak bardzo...
Często
wracam myślami do tego dnia i tak bardzo za nim tęsknię, choć jest obok. Jest
tylko przyjacielem, to dlatego. Próbuję tłumaczyć sobie to wszystko jakoś, ale
moje serce i tak ciągnie do niego. Z Ashtonem nigdy nie będę szczęśliwa, bo
kocham tylko Robbiego. Nie mogę go stracić.
-
Kocham Cię. - wypowiadam, uśmiechając się do niego, a on ze zdziwienia upuszcza
widelec.
-
Naprawdę? Rena! - podrywa się z miejsca i bierze mnie w ramiona.
Wykonuje
ze mną ze trzy obroty i cmoka w czoło. Powiedzenie mu o uczuciach to była
najlepsza decyzja.
Fascynujący długi rozdział.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i czekam co dalej.