sobota, 10 czerwca 2017

13 - Nia

Czekam pod ołtarzem na rozpoczęcie ceremonii. Rena idzie pod rękę z tatą, ale jej mina nie wyraża radości, a raczej smutek. Ojciec podaje jej dłoń Ashtonowi, mówiąc mu coś co zwykle ojciec panny młodej mówi. Duchowny rozpoczyna mszę. Zerkam co chwilę na Nate'a, siedzącego wraz z moją rodziną. Robbie pojechał do Torrance, gdyż wiedział, że nie da rady patrzeć na to wszystko. W sumie to go rozumiem. Szczerze kocha Renę i to on na nią zasługuje. Mama Ana i tata Kenny wymieniają porozumiewawcze spojrzenia, jakby bali się, że Re odwróci się w pewnej chwili i ucieknie sprzed ołtarza. Ludzie z Modestu za to stoją uśmiechnięci od ucha do ucha, zadowoleni iż doprowadzili do tego pomimo przeszkód.

Nadchodzi moment przysięgi.
- Powtarzaj za mną. - ksiądz zwraca się do mojej siostry.
Rena niepewnie bierze pierścionek w jedną rękę, a drugą trzyma Ashtona. Duchowny wypowiada krótkie sformułowanie szeptem, tak by zgromadzeni tego nie słyszeli.
- Robbie, przyjmij tę obrączkę... - zaczyna, a Irwin spogląda na nią zaskoczony.
- Ashton... - podpowiada jej Calum, aby się poprawiła, ale ona odwraca się i nerwowo rozgląda.
- Panno Lovelis, możemy kontynuować? - pyta zniecierpliwiony kapłan. Harry i Richard z Modestu spoglądają na nią poirytowani.
- Robbie... - wzdycha i kieruje wzrok na mnie. - Gdzie on jest? - pyta, upuszczając złoty krążek.
- Nie ma go. Wyjechał. - odpieram, a ona zdejmuje z palca pierścionek zaręczynowy.
- Muszę go znaleźć. - rzuca przedmiot i rusza biegiem w stronę wyjścia.
Rodzice rzucają się za nią, a Richard podchodzi do mnie, podczas, gdy Harry idzie powiedzieć coś do księdza.
- Weźmiesz ślub z Calumem, teraz. - zarządza. - Ta kremowa sukienka świadkowej pasuje. Zrobimy dziesięć minut przerwy i rozpocznie się ceremonia.
- Nie! - sprzeciwia się Nate, stając tuż obok. - To moja żona! - cmoka mnie w polik i przyciąga mocno. - Nie oddam jej i będę walczył jeśli zajdzie taka potrzeba! - stawia się im.
- Kochanie, spokojnie. - splatam palce naszych dłoni razem.
- Zabić go! - zarządza, a ukochany rzuca się na niego z pięściami.
- Spokój! To Dom Boży! - krzyczy ksiądz z ambony, ale oni dalej się biją.
Robi mi się słabo, więc przysiadam na chwilę. Nie powinnam się stresować w takim stanie, bo jeszcze coś stanie się dziecku. Oddycham powoli i głęboko, podczas, gdy chłopaki z 5 Second Of Summer i służący do mszy lektorzy próbują ich rozdzielić bez skutku.
- Dość! - tata Kenny staje w drzwiach świątyni. - To koniec umowy między moimi dziećmi, a Wami. - oznajmia i pewnym krokiem podchodzi bliżej. - Nate, lepiej zajmij się Nią. - mówi mu spokojnie, więc Sais odpuszcza.
Kuca przy mnie, chwytając moje dłonie w swoje.
- Dzielny byłeś. - cmokam go w polik i biorę od Mirandy chusteczkę. Ocieram mężowi krew z twarzy. - Możemy wyjść?
- Tak. - zgadza się i bierze mnie za rękę.
Stajemy przed kościołem i patrzymy na siebie w ciszy. Od teraz możemy swobodnie być razem. Nikt już nas nie rozdzieli.

1 komentarz:

  1. Nate jak się oburzył ;)
    Ale to Kenny Enea rozwalił dziś system!
    Pozdrawiam i czekam na next.

    OdpowiedzUsuń