poniedziałek, 29 maja 2017

1 - Rena

- Nie! - protestuje moja matka Ana, widząc kolejny wybór.
- Ale mamo, taka jest śliczna! - odwracam się twarzą do niej.
- Ale nie na twój ślub. - odpiera i pochodzi do mnie.
- A na czyj? - wtrąca się moja siostra Nia.
- No... Po prostu nie dla niej. Nie spodoba się Ashtonowi. - odpowiada i ogląda kolejne sukienki.
- Mamo! To mi ma się podobać! - robię nadąsaną minę, zakładając ręce na piersi.
- Przepraszam, że się wtrącam, ale pani Ano, Rena ma rację. Jeśli będzie się źle czuła w sukni, to ślub nie będzie udany. - Robbie, mój najlepszy przyjaciel staje po mojej stronie.
- Dzięki Robbie. Chociaż Ty mnie rozumiesz. - uśmiecham się do niego i jeszcze raz spoglądam w lustro.
Długa do ziemi, rozkloszowana suknia, z ogromem tiuli, z sercowatym dekoltem, typu księżniczka. Może i jest śliczna, ale też nie do końca mi pasuje.
- Powinnaś wyeksponować nogi. - Picker staje za mną, lekko unosząc dół sukni.
- A Ty zacząć tu pracę. - rzucam ze śmiechem. - Idę przymierzyć następną.
Tym razem do kolan, z folii, w 100% wegańska. Góra koronkowa, plecy wolne, dół rozkloszowany.
Pokazuję się znów im.
Rodzice i Nia koniecznie musieli tu przyjść: matka, bo to pierwszy ślub jej malutkiej córeczki; tata, bo za to płaci; Nia, bo potrzebuje sukni, aby być świadkową. Natomiast Robbie ma dać opinię ze strony męskiej, tak aby spodobała się panu młodemu.
- O nie! - matka podchodzi do mnie i łapie za materiał. - To jest folia! Zbyt wiele widać! Nie! - patrzy na mnie załamana.
Trzecia godzina przymiarek i nadal nic nie wybrałyśmy.
- Mnie tam się podoba. - rzuca Picker, rozsiadając się wygodniej na krześle.
- Ja tu w głowę dostanę! Po co się godziłaś na ten ślub!? Modest, nie Modest, po co!? - tata Kenny podrywa się z miejsca.
- Tego ode mnie wymagają. Tak było w mojej umowie. - odpowiadam spokojnie.
- Jakoś Nii i Calumowi nie kazali! - upiera się przy swoim.
- Jeszcze tato, jeszcze. - Nia kładzie mu rękę na ramieniu. - Tak właściwie, to najpierw stwierdzili, że Ashton weźmie ślub. Podobno większy rozgłos, mniejsza drama. - dodaje i spogląda na mnie. - Zobacz następną.
Znów się przebieram. Podobna do poprzedniej, do kolan, z koronkową górą, wolnymi plecami i tiulami u dołu. Coś typu letnia beza.
- I jak? - pytam, a Robbie macha dłonią i kręci głową na "nie".
- Jest idealna! - mama chwyta mnie za dłoń i obraca. - Będziesz najpiękniejszą panną młodą! - cmoka mnie w polik.
Ojciec zerka na cenę i łapie się za głowę.
- Czemu powiedziałem, że za to zapłacę...? - mruczy pod nosem.
- Ej, za salę i limuzynę płaci Modest. - prostuję sprawę.
Ostatecznie zgadzam się na ich wybór. Teraz tylko dopasować dodatki i można odliczać dni.

---
Witam serdecznie z pociągu do Wrocławia!
Myślę, że to musi być jakaś tradycja - rok temu, gdy jechałam z klasą do Warszawy wystartował blog "A little bit of love will change your life". Dziś w pierwszy dzień wycieczki oficjalnie rozpoczynam FF "I nie opuszczę Cię aż do ślubu". Mam nadzieję, że przypadnie Wam ono do gustu i zostaniecie na dłużej.
XOXO,
Wiki R5er 

1 komentarz:

  1. Już lubię Robbiego! Jest taki... Słodki :)
    I Kenny z Aną też wymiatają!
    Pozdrawiam i czekam na next.

    OdpowiedzUsuń