-
Nadal nie jestem przekonana. - stwierdzam i upijam łyk lemoniady
grapefruitowej.
-
Powiedz Ashtonowi o tym. - radzi mi Robbie, posyłając serdeczny uśmiech.
Siedzimy
w naszej ulubionej knajpce, a słońce zaczyna chować się za chmurami.
-
Tak myślisz? Martwię się, wiesz jak to jest z Modestem. - odpieram, mieszając
napój słomką.
-
Nie martw się. Jeśli chcesz mogę wybrać się z Tobą. Zawsze możesz na mnie
liczyć. - chwyta moją rękę.
-
Dziękuję. - szeptam i ściskam jego dłoń.
Pod
wieczór wracam do domu nieco mokra, gdyż padało, a ja spacerowałam z Pickerem. Rodzice
siedzą w kuchni i kłócą się o mój ślub. Przez tą jedną rzecz tyle sporów.
Ojciec nie jest zadowolony z naszego wyboru, a matkę irytuje jego narzekanie.
No i pozostaje też kwestia dodatków. Wybrałam wianek, zamiast welonu czy
korony, jak rodzicielka się upierała, i do tego srebrne sandałki na obcasach, a
nie białe jak chciała. Oczywiście, we wszystkim poparł mnie Robbie. Bez niego
to chyba byłaby totalna porażka.
-
Już jestem. - oznajmiam, zaglądając do kuchni.
-
To dobrze. Modest chce znać twoje zdanie na temat dekoracji. - wskazuje na stos
przeróżnych katalogów.
-
Jutro to zrobię. Jestem zmęczona. - ziewam. Byłam z Robbiem w knajpce,
pomagałam Lovesick Riot w studiu, a potem poszłam na długi spacer.
-
Nie Rena. Dziś chcą odpowiedź. - matka ze złością w głosie, rzuca przede mnie
pierwszy z magazynów. - Na początek dekoracje samochodu. Popatrz. - otwiera go
i wskazuje na białe różyczki. - Takie były by na masce, a takie... - przesuwa
palcem po papierze. - Przy klamkach.
-
Nie. Zbyt dużo. - odrzucam tę opcję.
-
To może takie? - przerzuca kilka stron i pokazuje bladomalinowe różyczki z
kryształkami.
-
Za bogato. - odpieram znudzona.
Kolejne
kilka opcji także nie przypada mi do gustu. Ten cały ślub mi się nie podoba.
Po
ponad dwóch godzinach walki, matka odpuszcza mi i stwierdza, że może rano będę
w lepszym humorze.
Kładę
się na łóżku już w halce do spania i sprawdzam jeszcze portale społecznościowe.
Dużo stron, magazynów itp. pisze o moim nadchodzącym ślubie. Fani 5SOS
narzekają, ale gorsza drama jest zawsze z Calumem i Nią. Podobno chcemy się na
nich przez to wybić, a to nie prawda. Nam pasuje tak jak jest, ale Modest jak
zwykle ma swoje zdanie. Moją uwagę przykuwa fanart. Urocza Ultravioleterka narysowała mnie i Robbiego. Z wielką chęcią dałabym jej polubienie czy
komentarz, ale oczywiście Modest by tego nie pochwalił. Ciągle tylko Modest,
Modest i Modest. Najchętniej to kontrolowaliby każdy mój ruch. Podsyłam rysunek
Pickerowi i czekam co on na to powie. Ta fanka myśli jak większość fandomu. Ci
co oglądają od czasu do czasu nas na Snapchatcie, mają podejrzenia co do tego,
iż jesteśmy parą, ale to tylko przyjaźń. Dobra, silna przyjaźń. Robbie jest
ważny w moim życiu, jednak pewne okoliczności sprawiają, że to tylko najlepszy
przyjaciel.
